Krystian Mularczyk | Biznes, wystąpienia publiczne, mowa ciała, rozwój osobisty

Jak spisać umowę pożyczki oraz zapłacić podatek od czynności cywilno-prawnych (w praktyce)

Często pożyczamy sobie drobne kwoty w gronie rodziny i znajomych. Przeważnie jednak nie wiemy, że od pożyczki należy odprowadzić podatek od czynności cywilno-prawnych. O ile drobnymi sumami nikt się nie interesuje (Urząd Skarbowy praktycznie też nie), to z większymi kwotami lepiej nie ryzykować.

Niestety w Internecie jest kilka opisów i komentarzy, które nie precyzują jak prawidłowo wypełnić druk PCC-3. Postanowiłem tą lukę zapełnić. :) O samych zasadach płacenia podatku (kiedy, kto, komu i ile) polecam przeczytanie artykułu z gazety wyborczej na ten temat. Artykuł jest krótki i zawiera wszelkie istotne informacje – nie chcę przepisywać tego samego.

Kiedy już zdecydujemy się wziąć pożyczkę (np. na atrakcyjną inwestycję :) ), chcemy to zrobić zgodnie z prawem i prawidłami podatkowymi, należy postąpić według poniższej instrukcji. Opis dotyczy pożyczki koleżeńskiej, czyli zawartej z osobą niespokrewnioną. W przypadku pożyczek w rodzinie obowiązują inne zasady wyliczenia podatku (wymienione w artykule z GW), ale można posiłkować się moim wzorem wypełnienia druku PCC-3 (należy jedynie wprowadzić drobne zmiany w sekcji C w opisie w związku ze stopniem pokrewieństwa).

Uwaga: Tego właśnie nie precyzują artykuły w Internecie. Załóżmy, że pożyczamy od kolegi 15 000 zł. Teoretycznie powinniśmy zawrzeć wtedy umowę na 15 000 zł. W praktyce jednak, dla naszej wygody pod katem płacenia podatku, najlepiej zawrzeć 2 identyczne umowy pożyczki różniące się jedynie kwotą: jedną na 5 000 zł i drugą na 10 000 zł.
Tej pierwszej w ogóle nie zgłaszamy do urzędu (kwota wolna od podatku), natomiast na podstawie drugiej umowy wypełniamy formularz PCC-3 i z takim kompletem (umowa + formularz) idziemy do Urzędu Skarbowego.
Nie można wpisać w PCC-3 kwoty 20 000 zł i wyliczyć podatku dla 15 000 zł. Taki formularz nie zostanie przyjęty.

Etapy zawierania pożyczki

  1. Spisujemy umowę pożyczki (praktyczny wzór zawierający wszystkie niezbędne elementy: Umowa pożyczkiUmowa pożyczki).
  2. Wypełniamy formularz PCC-3 według wzoru zamieszczonego na dole strony.
  3. Idziemy dobrowolnie do Urzędu Skarbowego z wypełnionym formularzem PCC-3 oraz kopią umowy (nie trzeba, ale lepiej ją mieć – zostanie to odnotowane na PCC-3, że umowa była i jest prawidłowa – zabezpiecza nas to dodatkowo, przed ewentualnymi problemami).
  4. Idziemy do kasy i gotówką wpłacamy wyliczony podatek.
  5. W tzw. kancelarii oddajemy druk PCC-3 i pobieramy jego kopię podbitą pieczątką „za zgodność z oryginałem”.
  6. Wracamy do domu radośni, że nasze pieniądze przyczynią się do rozkwitu i dobrobytu w Polsce.

Najważniejsze wskazówki dotyczące zawarcia pożyczki

  • na zapłacenie podatku mamy 14 dni od zawarcia umowy pożyczki
  • w związku z powyższym, najlepiej ustalić datę zawarcia umowy równą dacie wpłynięcia pożyczki na konto (tak radzono mi w Urzędzie Skarbowym)
  • Lepiej podatek zapłacić i się z tym nie spóźnić – jeśli tego nie zrobimy, to Urząd Skarbowy ma prawy nam nałożyć podatek w wysokości 20% kwoty pożyczki. Nie trzeba być matematykiem, żeby wiedzieć, że taka kara zaboli.
  • Jest to opisane w artykule z GW, ale napiszę to tutaj jeszcze raz dla dociekliwych inaczej ;) . Kwota wolna od podatku (5 000 zł) dotyczy jedynie tych, którzy w okresie ostatnich 5 lat nie pożyczyli więcej niż 25 000 zł). Pewnie większości z nas już się dawno tyle uzbierało, chociażby z tytułu prostych przelewów w ramach oddania drobnych pożyczek, rozliczenia wypadów w knajpie, etc. Więc jak Urząd Skarbowy będzie chciał, to sobie przejrzy te nasze przelewy, zliczy, że było ich w sumie więcej niż na 25 000 zł i mamy problem gotowy. Dlatego asekuracyjnie lepiej od razu zapłacić podatek od pełnej kwoty pożyczki i nie bawić się w kwotę wolną od podatku (to tylko 100 zł oszczędności w stosunku do 1000 zł kary).
  • Nie, nie można zapłacić podatku kartą płatniczą.
  • Powiedziano mi w Urzędzie, że można załatwić powyższe formalności drogą elektroniczną, ale trzeba mieć do tego podpis elektroniczny. Kto ma, ten może ominąć wizytę w Urzędzie Skarbowym.

Komentarz do pół formularza PCC-3

1. NIP – niby od września 2011 nie trzeba się nim posługiwać, w praktyce jednak do końca roku 2011 musimy go wpisywać we wszelkie formularze.
4. Data zawarcia umowy. Tak jak pisałem wcześniej – lepiej, żeby była zbieżna z datą wpłynięcia pożyczki na konto.
7. Tutaj trzeba pamiętać o zaznaczeniu pola „5. Inny podmiot”, a nie pola 4, jak podpowiada początkowo logika.
B.2. Tutaj ważna uwaga – adres zamieszkania, to nie adres zameldowania. I jeszcze ważniejsza ciekawostka – podatek płacimy w mieście zgodnym z adresem zamieszkania.
C.24. Tutaj wpisujemy kwotę pożyczki – najlepiej dopisać w nawiasie kwotę słownie. Poniżej wymieniamy pożyczkobiorcę (siebie) oraz pożyczkodawcę, wraz ze stopniem pokrewieństwa w nawiasie.
D. Należy pamiętać, że podstawą opodatkowania nie zawsze jest kwota pożyczki – jeśli obejmuje nas jeszcze zwolnienie podatkowe do kwoty 5 000 zł (patrz artykuł GW powyżej), to podstawa będzie niższa o te 5 000 zł.

To właściwie tyle. Na czerwono zaznaczone są wyraźnie pola, które należy wypełnić.

Pusty formularz jest dostępny pod tym adresem. Zaznaczam, że powyższy opis dotyczy jedynie pożyczki koleżeńskiej (między niespokrewnionymi osobami).

Życzę powodzenia i dużo spokoju podczas odwiedzin w Urzędzie Skarbowym. Nie zawsze jest tak strasznie, jak to opisują potem petenci. ;)

Jeśli wypatrzyłeś jakiś błąd (tylko Urząd Skarbowy się nigdy nie myli), to proszę daj znać o tym w komentarzu.

Tagi: , , , ,

Kategoria: Biznes | Data: 12 września 2011 | Brak komentarzy

Osiągnij perfekcjonizm porzucając perfekcjonizm

Pewnie Ty też od czasu do czasu słyszysz ludzi (najczęściej tych popularnych), którzy chwalą się swoim perfekcjonizmem. Jakby to był jakiś powód do przechwałek… Fakt jest taki, że perfekcjonizm, to takie samo przekleństwo jak dżuma czy inna cholera.

Dla wyjaśnienia pojęć (za Wikipedią):

Perfekcjonizm – postawa człowieka, która stawia dokładność wykonywanych czynności na najwyższym miejscu. Nadmierny perfekcjonizm jest w psychologii czasem nazywany dewiacją, która praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Niektórzy starają się bronić perfekcjonizmu (niestety rentier-blog.pl został zlikwidowany) przywołując przykłady artystów tworzących dzieła sztuki. Ale czy na prawdę każde Twoje zadanie, to jakieś dzieło sztuki? Czasami po prostu trzeba wykonać zadanie i zgodnie z zasadą 80/20 wystarczy te 80%. Zniszczysz sobie zdrowie w pogoni za pozostałymi 20%, a prawdopodobnie większość i tak nie zauważy efektów… Dlatego odpuść sobie czasami – życie to nie olimpiada!

OK – koniec teorii, teraz pokażę Ci na Twoim przykładzie, że to racja (chyba, że wagarowałeś/łaś). Perfekcjonizm jest nam regularnie indoktrynowany od najmłodszych lat w naszym chorym systemie edukacji. Tam wszystko musi być najlepsze, na max, na piątkę. Jak będziesz kreatywny przy podaniu rozwiązania, ale rozminiesz się z kluczem odpowiedzi – przegrywasz. Masz być lepszy od kolegi, z którym siedzisz w ławce i nabić maks na każdym teście. Część z nas dała się na to nabrać…

Teraz podsumujmy co z tego mamy. Pamiętasz ile było zakuwania na geografię w 6 klasie podstawówki? Ile czasu poszło z dymem? I co z tego, że wtedy wiedziało się jaka jest flora i fauna na tundrze? Masz coś teraz z tego?

Czas na kilka przykazań:

1. Zrób więcej porzucając perfekcjonizm
To jest logiczne – porzucając pogoń za dopieszczaniem szczegółów zrobisz po prostu więcej zadań. To również oznacza, że uporasz się z nimi szybciej. Nie wkurzało Cię nigdy, że Twoje poświęcenie w szkole/pracy/gdziekolwiek było kompletnie niezauważone, bo przyćmił Cię blask osoby, która skończyła szybciej osiągając niewiele niższą jakość? Raz jeszcze – życie to nie olimpiada i czasami po prostu nie opłaca się wypruwać sobie flaków.

2. Zrób lepszą robotę olewając perfekcjonizm (że co???)
Na przykładzie ciekawej książki. Nauczyciel ceramiki zrobił w swojej klasie konkurs. Podzielił klasę na pół – ci z lewej będą oceniani na podstawie ilości wykonanych garnków, ci z prawej na podstawie jakości.
Prosta sprawa – w finalny dzień klasa miała przynieść swoje rękodzieła. Grupa ilościowa będzie ważyła swoje wyroby otrzymując ocenę bardzo dobrą za 25 kilogramów wyrobów, dobrą za 20 kilogramów itd. Grupa jakościowa mogła otrzymać ocenę bardzo dobrą za stworzenie tego jedynego, idealnego garnka.
Okazało się, że garnki ocenione najwyżej za jakość powstały w grupie ilościowej…
Kiedy grupa ilościowa pracowała „masowo” ucząc się na własnych błędach, udało jej się stworzyć na podstawie doświadczenia kilka idealnych egzemplarzy. Natomiast grupa jakościowa siedziała i teoretyzowała na temat idealnego wyrobu – w efekcie skończyła z kilkoma niezłymi teoriami i kupą gliny.
Zdecyduj za siebie, co zrobisz ze swoją gliną.

3. Pracujesz po godzinach? To nie oznacza, że jesteś kozakiem w pracy
Słyszałem niedawno w Radiofonii świetny wywiad z dyrektorem w jednej z polskich fabryk (nie pamiętam już której). Uwierz – facet jako szef szefów ma masę roboty, ale oświadczył, że „pracuje od 8 do 15 wykonując należycie swoje obowiązki i nie wyobraża sobie jak mogłoby być inaczej. Wszystko polega na dobrej organizacji pracy. Jak ktoś wiecznie zostaje po godzinach, to znaczy, że ma problem z planowaniem, a nie z nawałem pracy (albo cierpi na perfekcjonizm – przyp. ja)”.
Ciekawe kiedy w Polsce osoby zostające nagminnie po godzinach (z rzekomego przymusu i nawału pracy) zaczną w końcu być postrzegane jako nieefektywnie, a nie pracowite…

4. Skończ z perfekcjonizmem = skończ z prokrastynacją
Efektem perfekcjonizmu jest prokrastynacja, czyli patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później. Skoro czegoś nie możesz zrobić perfekcyjnie, to lepiej tego nie robić wcale? Jeśli się tak czasami czujesz, to może to być jeden z objawów prokrastynacji… albo nerwicy – w obu przypadkach należy podjąć odpowiednie kroki.

5. Bądź perfekcjonistą i siej zniszczenie!
Nawet Stanisław Lem w Opowieściach o pilocie Pirxie opisywał skutki perfekcjonizmu. W skrócie – pewien projektant-perfekcjonista, tak perfekcyjnie zaprogramował moduł lądowania gigantycznego statku kosmicznego, że brał on pod uwagę ogromną liczbę czynników zewnętrznych (dla bezpieczeństwa!). Statek niestety rozbił się doszczętnie przy lądowaniu, bo system po prostu przegrzał się perfekcyjnie obliczając te wszystkie niezbyt istotne zmienne.

A Ty co robisz ze swoją gliną? :)

Źródło fotki

Tagi: , ,

Kategoria: Rozwój osobisty | Data: 16 maja 2011 | Komentarze (3)

Kup pan popiersie!

Polak potrafi! Emocje po katastrofie smoleńskiej jeszcze nie opadły (mimo tego, że to już rok…), a niektórzy już próbują zrobić na tym interes. Że co? Interes na katastrofie? Jeden obraz wart tysiąc słów…

20 cm wysokości, xx? zł za sztukę, płatność przy odbiorze.

Napisałem na podany e-mail z pytaniem o cenę – brak odpowiedzi… customer service niestety pozostawia wiele do życzenia. Otrzymałem po 10 dniach odpowiedź dotyczącą ceny. Popiersie w wersji jasnej na granitowej podstawie – 95 złotych + przesyłka, a za wersję ciemną (praktycznie czarną) 115 złotych + przesyłka.

Po tygodniu od wypatrzenia tego ogłoszenia, nadal zerwany jest tylko jeden telefon (to nie ja – ja tylko fotkę cyknąłem)… chyba marketing kuleje. Chociaż czy to przypadek, że ogłoszenie wisi obok kościoła przy ulicy Mariackiej w Katowicach? :)

Ciekawy jestem jakie pomysły na sprzedaż tego super-produktu mieliby nasi młodzi przedsiębiorcy… Jakieś pomysły?

[aktualizacja]: Właśnie pokazano mi pomysł z tej samej kategorii, który zawstydza mój wpis… wygooglajcie „hołd smoleński”…

Tagi: , ,

Kategoria: Pomysł na biznes | Data: 9 maja 2011 | Brak komentarzy

W jakim tempie mówić?

Niedawno zapytano mnie w jakim tempie powinniśmy wygłaszać przemówienia. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. W Internecie krąży wiele artykułów angielskojęzycznych, w których podaje się ilość słów na minutę. Podane liczby są dosyć zabawne – zakresy od 80 do 150 słów na minutę są na tyle obszerne, że nie dają praktycznie żadnej konkretnej wskazówki. Nawet jeżeli znajdzie się w miarę rozsądne opracowanie na ten temat, trzeba brać pod uwagę, że tempo wymowy języka polskiego i angielskiego różni się.
czytaj dalej »

Tagi: ,

Kategoria: Głos | Data: 24 kwietnia 2011 | Komentarze (4)

Cecha, zaleta, korzyść (model CZK)

Model CZK oznaczający cechę, zaletę i korzyść jest głównie omawiany przy okazji szkoleń sprzedażowych. I słusznie, bo jest to podstawa argumentacji podczas negocjacji z klientem. Model ten jednak ma rewelacyjne zastosowanie również w życiu prywatnym.

Najpierw jednak wymowna ilustracja modelu na przykładzie auta:


czytaj dalej »

Tagi: , , , , ,

Kategoria: Biznes | Data: 22 stycznia 2011 | Brak komentarzy

Efekt piły

Podczas pracy umysłowej należy być szczególnie skupionym. Jak wiadomo, brak skupienia może skutkować mizernymi efektami pracy i nie tylko, a przedłużający się okres wykonywania zadania może wpłynąć negatywnie na nasz poziom stresu. Wszyscy przecież chcemy wykonywać zadania szybko, sprawnie i efektywnie. :)
czytaj dalej »

Tagi: , ,

Kategoria: Zarządzanie | Data: 27 grudnia 2010 | Brak komentarzy

Habituacja w reklamie

Spotkałem się ostatnio z ciekawym pojęciem, jakim jest habituacja, czyli przywykanie. Wikipedia opisuje to zjawisko, jako neurologiczna reakcja w odpowiedzi na wielokrotne powtarzanie się tego samego bodźca (obojętnego), nie niosącego żadnej istotnej informacji (zmiany). Efektem jest coraz mniejsza reakcja/odpowiedź na bodziec.
czytaj dalej »

Tagi: , ,

Kategoria: Marketing | Data: 24 września 2010 | Komentarze (6)

Fryderyk Karzełek o wolności finansowej

Fryderyk Karzełek, to jeden z najbardziej charyzmatycznych mówców, jakich spotkałem. Warto nie tylko posłuchać tego, o czym mówi, ale też zastosować Jego wskazówki we własnym życiu.

Warto zwrócić szczególną uwagę na popularny zabieg retoryczny, którego użył Fryderyk Karzełek – rozpoczął swój wykład od historii. Dzięki temu wzbudza nasze zainteresowanie i wciąga nas w swoją opowieść, poprzez przystępny i obrazowy opis rozwoju naszej cywilizacji. Polecam zastosowanie tego sposobu w Twoim przemówieniu. Opowiadając wydarzenia historyczne związane z tematem swojej przemowy, automatycznie uzyskujesz potwierdzenie prawdziwości tego co mówisz.

Poniżej zapraszam do obejrzenia wykładu „Dekalog Zamożności” złożonego z 7 części.

Zastosowanie się do tych cennych wskazówek wydaje się proste – nie jest jednak łatwe. Co Tobie sprawia największą trudność?

Niestety to wielka szkoda, ale usunięto wykłady Fryderyka Karzełka… Jeśli masz okazję zobaczyć je na żywo, to na prawdę warto skorzystać z takiej okazji.

Tagi: , , ,

Kategoria: Mówcy | Data: 29 sierpnia 2010 | Brak komentarzy

Straż miejska w natarciu

Toczy się dyskusja nad tym, czy Straż Miejska powinna w ogóle istnieć. Zarówno mi, jak i wielu innym Obywatelom, Straż Miejska kojarzy się wyłącznie z zakładaniem blokad na koła samochodów oraz wlepianiem mandatów za przerażające, szkodliwe społeczne czyny, takie jak przejście przez jezdnię na czerwonym świetle czy też picie piwa w parku.
czytaj dalej »

Na łasce wielkich sieci, czyli upadek drobnego handlu

Poniższy tekst jest kontynuacją poprzedniego artykułu i pokazuje praktyczny przykład tego, jak sieci handlowe potrafią niszczyć słabszych producentów. Na dole zamieszczona jest też tabela z konkretnymi danymi, obrazującymi korelację między rozwojem sieci handlowych a upadkiem drobnego handlu. Jest to niezwykle ciekawe, bo dane mówią same za siebie, a ile to razy słyszeliśmy propagandę, że rzekoma budowa centrum handlowego tak na prawdę wzmocni drobny handel wokół tegoż centrum?
czytaj dalej »

Tagi: , ,

Kategoria: Biznes | Data: 29 czerwca 2010 | Komentarze (2)