Krystian Mularczyk

Zarządzanie dla młodocianych menedżerów i nie tylko


Maj 01 2012

Problem motywacji zewnętrznej, czyli historia pewnego bębenka

Peter Drucker kiedyś powiedział: “najbardziej wydajna jest praca ochotnika, a najmniej wydajna praca niewolnika”. Coś w tym najwyraźniej jest. Łatwo da się zaobserwować, że wiele osób (niezależnie od wieku) motywowana jest jedynie poprzez bodźce zewnętrzne, którymi najczęściej jest po prostu wynagrodzenie. Opowiadają, że gdyby więcej zarabiali, to by lepiej/wydajniej/efektywniej pracowali. Brednie Pani Basiu!

Gdyby było tak pięknie, to pracodawcy dawno już zauważyliby tą zależność i zamiast zatrudniać nowych ludzi, zwiększaliby wynagrodzenia. 😉 Problemem jest brak odpowiedniej motywacji wewnętrznej. To co się robi, trzeba po prostu lubić i samemu nakręcać się na efekty. Drugi problem – przez wieczne marudzenie na temat niedostatecznych bodźców zewnętrznych (wynagrodzenia, pochwał, awansów, etc.) można dać się wkręcić właśnie w to, że nasza efektywność zależy od zewnętrznego czynnika X.

To zjawisko obrazuje zabawna historyjka o bębenku (i nie tylko):
Pewien synek dostał od cioci na urodziny bębenek. Uradowany tym prezentem walił w bębenek całymi dniami tak, że aż uszy puchły. Wszyscy dookoła mieli oczywiście dosyć tego hałasu, ale jak to bywa z dziećmi – zabronisz, to będzie dudniło głośniej. Tata załatwił sprawę sposobem – dał synkowi 5 zł mówiąc: “Synku, przepięknie bębnisz – mocno, głośno… masz za to 5 zł w nagrodę”. Następnego dnia synek podchodząc do taty bębnił jak zwykle wyraźnie oczekując nagrody. Tata tym razem dał mu złotówkę twierdząc: “Dzisiaj jakoś słabiej Ci idzie, więc dostaniesz tylko złotówkę”. Kiedy kolejnego dnia synek dawał z siebie wszystko waląc z całych sił w bębenek, tata zaproponował mu 10 groszy. Na to synek odpowiedział: “Za 10 groszy, to sobie sam wal w ten bębenek”.

Opisane zjawisko (zwane paradoksem Miltona-Ericssona) wyjaśnia, że wykonywanie czynności oparte jedynie na motywacji zewnętrznej doprowadza do negatywnych skutków. Synek dał sobie łatwo “wkręcić”, że jego efektywność bębnienia jest zależna od nagrody od taty. Rezultat był do przewidzenia.

Z tej historii jasno wynika, że nie mamy się co łudzić, że jakiś kij lub marchewka sprawią, że będziemy efektywnie działać. To brzmi jak frazes, ale na prawdę trzeba bardzo lubić to, co się robi zawodowo. Inaczej nadchodzi wypalenie zawodowe (pomimo dobrych zarobków, “fury, skóry i komóry”, etc.), depresje, stres, itd.

Od czasu do czasu należy sobie odświeżyć tą historię i zadać sobie szczere pytanie – czy lubię to, co robię? Jeżeli odpowiedź jest negatywna, to odpowiednie kroki, dla własnego dobra, lepiej podjąć wcześniej, niż później.

A Ciebie co motywuje do bębnienia? 🙂

Źródło fotki
Źródło historii: B. Tracy, R. Kozak – Wędrówki z Gandalfem. Sprzedaż

Wrz 12 2011

Jak spisać umowę pożyczki oraz zapłacić podatek od czynności cywilno-prawnych (w praktyce)

Często pożyczamy sobie drobne kwoty w gronie rodziny i znajomych. Przeważnie jednak nie wiemy, że od pożyczki należy odprowadzić podatek od czynności cywilno-prawnych. O ile drobnymi sumami nikt się nie interesuje (Urząd Skarbowy praktycznie też nie), to z większymi kwotami lepiej nie ryzykować.

Niestety w Internecie jest kilka opisów i komentarzy, które nie precyzują jak prawidłowo wypełnić druk PCC-3. Postanowiłem tą lukę zapełnić. 🙂 O samych zasadach płacenia podatku (kiedy, kto, komu i ile) polecam przeczytanie artykułu z gazety wyborczej na ten temat. Artykuł jest krótki i zawiera wszelkie istotne informacje – nie chcę przepisywać tego samego.

Kiedy już zdecydujemy się wziąć pożyczkę, chcemy to zrobić zgodnie z prawem i prawidłami podatkowymi, należy postąpić według poniższej instrukcji. Opis dotyczy pożyczki koleżeńskiej, czyli zawartej z osobą niespokrewnioną. W przypadku pożyczek w rodzinie obowiązują inne zasady wyliczenia podatku (wymienione w artykule z GW), ale można posiłkować się moim wzorem wypełnienia druku PCC-3 (należy jedynie wprowadzić drobne zmiany w sekcji C w opisie w związku ze stopniem pokrewieństwa).

Uwaga: Tego właśnie nie precyzują artykuły w Internecie. Załóżmy, że pożyczamy od kolegi 15 000 zł. Teoretycznie powinniśmy zawrzeć wtedy umowę na 15 000 zł. W praktyce jednak, dla naszej wygody pod katem płacenia podatku, najlepiej zawrzeć 2 identyczne umowy pożyczki różniące się jedynie kwotą: jedną na 5 000 zł i drugą na 10 000 zł.
Tej pierwszej w ogóle nie zgłaszamy do urzędu (kwota wolna od podatku), natomiast na podstawie drugiej umowy wypełniamy formularz PCC-3 i z takim kompletem (umowa + formularz) idziemy do Urzędu Skarbowego.
Nie można wpisać w PCC-3 kwoty 20 000 zł i wyliczyć podatku dla 15 000 zł. Taki formularz nie zostanie przyjęty.

Etapy zawierania pożyczki

  1. Spisujemy umowę pożyczki (praktyczny wzór zawierający wszystkie niezbędne elementy: Umowa pożyczkiUmowa pożyczki).
  2. Read more →

Maj 16 2011

Osiągnij perfekcjonizm porzucając perfekcjonizm

Pewnie Ty też od czasu do czasu słyszysz ludzi (najczęściej tych popularnych), którzy chwalą się swoim perfekcjonizmem. Jakby to był jakiś powód do przechwałek… Fakt jest taki, że perfekcjonizm, to takie samo przekleństwo jak dżuma czy inna cholera.

Dla wyjaśnienia pojęć (za Wikipedią):

Perfekcjonizm – postawa człowieka, która stawia dokładność wykonywanych czynności na najwyższym miejscu. Nadmierny perfekcjonizm jest w psychologii czasem nazywany dewiacją, która praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Niektórzy starają się bronić perfekcjonizmu (niestety rentier-blog.pl został zlikwidowany) przywołując przykłady artystów tworzących dzieła sztuki. Ale czy na prawdę każde Twoje zadanie, to jakieś dzieło sztuki? Czasami po prostu trzeba wykonać zadanie i zgodnie z zasadą 80/20 wystarczy te 80%. Zniszczysz sobie zdrowie w pogoni za pozostałymi 20%, a prawdopodobnie większość i tak nie zauważy efektów… Dlatego odpuść sobie czasami – życie to nie olimpiada!

OK – koniec teorii, teraz pokażę Ci na Twoim przykładzie, że to racja (chyba, że wagarowałeś/łaś). Perfekcjonizm jest nam regularnie indoktrynowany od najmłodszych lat w naszym chorym systemie edukacji. Tam wszystko musi być najlepsze, na max, na piątkę. Jak będziesz kreatywny przy podaniu rozwiązania, ale rozminiesz się z kluczem odpowiedzi – przegrywasz. Masz być lepszy od kolegi, z którym siedzisz w ławce i nabić maks na każdym teście. Część z nas dała się na to nabrać…

Teraz podsumujmy co z tego mamy. Pamiętasz ile było zakuwania na geografię w 6 klasie podstawówki? Ile czasu poszło z dymem? I co z tego, że wtedy wiedziało się jaka jest flora i fauna na tundrze? Masz coś teraz z tego?

Czas na kilka przykazań:

1. Zrób więcej porzucając perfekcjonizm
To jest logiczne – porzucając pogoń za dopieszczaniem szczegółów zrobisz po prostu więcej zadań. To również oznacza, że uporasz się z nimi szybciej. Nie wkurzało Cię nigdy, że Twoje poświęcenie w szkole/pracy/gdziekolwiek było kompletnie niezauważone, bo przyćmił Cię blask osoby, która skończyła szybciej osiągając niewiele niższą jakość? Raz jeszcze – życie to nie olimpiada i czasami po prostu nie opłaca się wypruwać sobie flaków.

2. Zrób lepszą robotę olewając perfekcjonizm (że co???)
Na przykładzie ciekawej książki. Nauczyciel ceramiki zrobił w swojej klasie konkurs. Podzielił klasę na pół – ci z lewej będą oceniani na podstawie ilości wykonanych garnków, ci z prawej na podstawie jakości.
Prosta sprawa – w finalny dzień klasa miała przynieść swoje rękodzieła. Grupa ilościowa będzie ważyła swoje wyroby otrzymując ocenę bardzo dobrą za 25 kilogramów wyrobów, dobrą za 20 kilogramów itd. Grupa jakościowa mogła otrzymać ocenę bardzo dobrą za stworzenie tego jedynego, idealnego garnka.
Okazało się, że garnki ocenione najwyżej za jakość powstały w grupie ilościowej…
Kiedy grupa ilościowa pracowała “masowo” ucząc się na własnych błędach, udało jej się stworzyć na podstawie doświadczenia kilka idealnych egzemplarzy. Natomiast grupa jakościowa siedziała i teoretyzowała na temat idealnego wyrobu – w efekcie skończyła z kilkoma niezłymi teoriami i kupą gliny.
Zdecyduj za siebie, co zrobisz ze swoją gliną.

3. Pracujesz po godzinach? To nie oznacza, że jesteś kozakiem w pracy
Słyszałem niedawno w Radiofonii świetny wywiad z dyrektorem w jednej z polskich fabryk (nie pamiętam już której). Uwierz – facet jako szef szefów ma masę roboty, ale oświadczył, że “pracuje od 8 do 15 wykonując należycie swoje obowiązki i nie wyobraża sobie jak mogłoby być inaczej. Wszystko polega na dobrej organizacji pracy. Jak ktoś wiecznie zostaje po godzinach, to znaczy, że ma problem z planowaniem, a nie z nawałem pracy (albo cierpi na perfekcjonizm – przyp. ja)”.
Ciekawe kiedy w Polsce osoby zostające nagminnie po godzinach (z rzekomego przymusu i nawału pracy) zaczną w końcu być postrzegane jako nieefektywnie, a nie pracowite…

4. Skończ z perfekcjonizmem = skończ z prokrastynacją
Efektem perfekcjonizmu jest prokrastynacja, czyli patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później. Skoro czegoś nie możesz zrobić perfekcyjnie, to lepiej tego nie robić wcale? Jeśli się tak czasami czujesz, to może to być jeden z objawów prokrastynacji… albo nerwicy – w obu przypadkach należy podjąć odpowiednie kroki.

5. Bądź perfekcjonistą i siej zniszczenie!
Nawet Stanisław Lem w Opowieściach o pilocie Pirxie opisywał skutki perfekcjonizmu. W skrócie – pewien projektant-perfekcjonista, tak perfekcyjnie zaprogramował moduł lądowania gigantycznego statku kosmicznego, że brał on pod uwagę ogromną liczbę czynników zewnętrznych (dla bezpieczeństwa!). Statek niestety rozbił się doszczętnie przy lądowaniu, bo system po prostu przegrzał się perfekcyjnie obliczając te wszystkie niezbyt istotne zmienne.

A Ty co robisz ze swoją gliną? 🙂

Źródło fotki

Kwi 24 2011

W jakim tempie mówić?

Niedawno zapytano mnie w jakim tempie powinniśmy wygłaszać przemówienia. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. W Internecie krąży wiele artykułów angielskojęzycznych, w których podaje się ilość słów na minutę. Podane liczby są dosyć zabawne – zakresy od 80 do 150 słów na minutę są na tyle obszerne, że nie dają praktycznie żadnej konkretnej wskazówki. Nawet jeżeli znajdzie się w miarę rozsądne opracowanie na ten temat, trzeba brać pod uwagę, że tempo wymowy języka polskiego i angielskiego różni się.
Read more →

Sty 22 2011

Cecha, zaleta, korzyść (model CZK)

Model CZK oznaczający cechę, zaletę i korzyść jest głównie omawiany przy okazji szkoleń sprzedażowych. I słusznie, bo jest to podstawa argumentacji podczas negocjacji z klientem. Model ten jednak ma rewelacyjne zastosowanie również w życiu prywatnym.

Najpierw jednak wymowna ilustracja modelu na przykładzie auta:


Read more →

Gru 27 2010

Efekt piły

Podczas pracy umysłowej należy być szczególnie skupionym. Jak wiadomo, brak skupienia może skutkować mizernymi efektami pracy i nie tylko, a przedłużający się okres wykonywania zadania może wpłynąć negatywnie na nasz poziom stresu. Wszyscy przecież chcemy wykonywać zadania szybko, sprawnie i efektywnie. 🙂
Read more →

Wrz 24 2010

Habituacja w reklamie

Spotkałem się ostatnio z ciekawym pojęciem, jakim jest habituacja, czyli przywykanie. Wikipedia opisuje to zjawisko, jako neurologiczna reakcja w odpowiedzi na wielokrotne powtarzanie się tego samego bodźca (obojętnego), nie niosącego żadnej istotnej informacji (zmiany). Efektem jest coraz mniejsza reakcja/odpowiedź na bodziec.
Read more →

Sie 29 2010

Fryderyk Karzełek o wolności finansowej

Fryderyk Karzełek, to jeden z najbardziej charyzmatycznych mówców, jakich spotkałem. Warto nie tylko posłuchać tego, o czym mówi, ale też zastosować Jego wskazówki we własnym życiu.

Warto zwrócić szczególną uwagę na popularny zabieg retoryczny, którego użył Fryderyk Karzełek – rozpoczął swój wykład od historii. Dzięki temu wzbudza nasze zainteresowanie i wciąga nas w swoją opowieść, poprzez przystępny i obrazowy opis rozwoju naszej cywilizacji. Polecam zastosowanie tego sposobu w Twoim przemówieniu. Opowiadając wydarzenia historyczne związane z tematem swojej przemowy, automatycznie uzyskujesz potwierdzenie prawdziwości tego co mówisz.

Poniżej zapraszam do obejrzenia wykładu “Dekalog Zamożności” złożonego z 7 części.

Zastosowanie się do tych cennych wskazówek wydaje się proste – nie jest jednak łatwe. Co Tobie sprawia największą trudność?

Niestety to wielka szkoda, ale usunięto wykłady Fryderyka Karzełka… Jeśli masz okazję zobaczyć je na żywo, to na prawdę warto skorzystać z takiej okazji.

Cze 29 2010

Na łasce wielkich sieci, czyli upadek drobnego handlu

Poniższy tekst jest kontynuacją poprzedniego artykułu i pokazuje praktyczny przykład tego, jak sieci handlowe potrafią niszczyć słabszych producentów. Na dole zamieszczona jest też tabela z konkretnymi danymi, obrazującymi korelację między rozwojem sieci handlowych a upadkiem drobnego handlu. Jest to niezwykle ciekawe, bo dane mówią same za siebie, a ile to razy słyszeliśmy propagandę, że rzekoma budowa centrum handlowego tak na prawdę wzmocni drobny handel wokół tegoż centrum?
Read more →

Cze 22 2010

Zdzierstwo w sieciach handlowych

Dzięki uprzejmości Tomasza Szmyta, trenera z wieloletnią praktyką w zespołach sprzedażowych, który udostępnił dla mnie ten artykuł, chciałbym zaprezentować Wam niezwykle ciekawy tekst o tym, jak wielkie sieci handlowe wykorzystują swoją pozycję do wyzyskiwania producentów.
Artykuł jest obszerny, ale warto się z nim zapoznać.


Read more →

Popularne wpisy